Ben Hogan – perfekcjonista, który wiedział, że golf nie wybacza błędów

Spis treści

Spis treści

Wielkie postacie golfa · Portret mistrza

Ben Hogan

Perfekcjonista, który wiedział, że golf nie wybacza błędów

Na zdjęciu udostępnionym przez Golf Monthly widzimy charakterystyczny profil Bena Hogana i przypomnienie zdania, które od dziesięcioleci jest mu przypisywane: „Golf is a game of misses” – golf to gra nieudanych uderzeń. Trudno o bardziej przewrotne motto dla człowieka, który przez większość kariery szukał swingu dającego mu niemal całkowitą kontrolę nad lotem piłki.

Nie był jednak mistrzem zbudowanym wyłącznie na idealnych uderzeniach. Zanim zaczął zdobywać najważniejsze trofea, jako dziecko pracował, aby pomóc rodzinie. Jako młody zawodowiec dwukrotnie zbankrutował. A gdy znalazł się na szczycie, ciężki wypadek samochodowy odebrał mu na wiele miesięcy możliwość normalnego poruszania się. Wrócił i wygrał jeszcze sześć majorów.

W historii Hogana największe wrażenie robi nie sam wykaz tytułów, lecz droga do nich: pracowitość, upór i wyjątkowa zdolność rozumienia własnego ruchu. To dlatego jego książka i krótkie filmy szkoleniowe wciąż przyciągają uwagę golfistów.

1912–1997

Życie

9

majorów

64

zwycięstwa PGA Tour

3

majory w 1953 roku

1912–1948 · Teksas i pierwsze wielkie zwycięstwa

Zanim został mistrzem, musiał nauczyć się zarabiać na życie

William Benjamin Hogan urodził się 13 sierpnia 1912 roku w Teksasie. Jego ojciec Chester był kowalem. W lutym 1922 roku odebrał sobie życie, gdy Ben miał zaledwie dziewięć lat. Rodzina straciła nie tylko ojca, ale i źródło utrzymania. Matka Clara zarabiała jako krawcowa, starszy brat Royal przerwał naukę, aby podjąć pracę, a Ben sprzedawał gazety na dworcu kolejowym w Fort Worth.

Przełom nastąpił, gdy dowiedział się, że więcej niż na gazetach może zarobić jako caddie. W 1924 roku zaczął nosić torby w Glen Garden Country Club. Z domu do pola miał daleko, ale perspektywa zarobku była wystarczającym powodem, by pokonywać tę drogę. Bywało, że nocował nawet w bunkrze, aby następnego ranka jako jeden z pierwszych dostać torbę do noszenia.

Glen Garden · dwie przyszłe legendy

Na tym samym polu pracował Byron Nelson, późniejszy mistrz Masters i U.S. Open. W 1927 roku obaj piętnastolatkowie spotkali się w klubowym turnieju dla caddiech. Potrzebna była dziewięciodołkowa dogrywka; Nelson wygrał jednym uderzeniem. Zanim rywalizowali o wielkie trofea, rywalizowali więc na polu, na którym zarabiali na życie.

Gra Hogana długo nie przypominała jeszcze słynnego, precyzyjnego swingu znanego z archiwalnych filmów. Miał talent i ogromną determinację, ale jego droga na zawodowy Tour była wyjątkowo trudna. Pierwsze próby utrzymywania się z turniejów kończyły się brakiem pieniędzy. Musiał podejmować inne zajęcia, a mimo to nie przestawał wracać do golfa.

Oakland 1938: ktoś ukradł mu opony. Niemal porzucił golfa

W 1935 roku poślubił Valerie Fox, którą znał jeszcze z młodości. Trzy lata później oboje znaleźli się w Oakland w Kalifornii z zaledwie 86 dolarami. Kiedy złodzieje ukradli opony z ich samochodu, Hogan był bliski rezygnacji z zawodowej kariery golfowej. Nie chodziło więc o porzucenie samochodu czy dalszej podróży. Po kolejnych rozczarowaniach zwyczajnie nie widział już, jak utrzymać się z grania.

Valerie przekonała go, żeby nie kończył tej próby. Hogan zagrał w Oakland Open, zajął drugie miejsce i zarobił 285 dolarów – kwotę, która w tamtym momencie pozwoliła im ruszyć dalej. Jeszcze w tym samym roku odniósł pierwsze turniejowe zwycięstwo w rozgrywkach drużynowych Hershey Four-Ball. Osiągnięcia nie przyszły od razu, ale odtąd kariera nabrała rozpędu.

Hogan potrafił spędzać niezliczone godziny na treningu. Szczególnie zależało mu na wyeliminowaniu mocnego hooka – uderzenia, po którym piłka niebezpiecznie skręcała w lewo. Eksperymentował z chwytem i ustawieniem, zmieniał sposób prowadzenia kija, przyglądał się pracy całego ciała. Gdy później pytano go o tajemnicę swingu, wracał do słów „I dug it out of the dirt” – sam wypracował go na treningowym podłożu, uderzając kolejne piłki.

W 1940 roku był już liderem listy zarobków w amerykańskim zawodowym golfie. Drugą wojnę światową spędził częściowo w służbie wojskowej, co przerwało jego sportowy rozwój. Po powrocie wygrał PGA Championship 1946, pierwszy major w karierze, a dwa lata później dołożył U.S. Open 1948 i drugie PGA Championship. Miał 36 lat i nareszcie należał do bezdyskusyjnej światowej czołówki.

W lutym następnego roku wszystko zostało postawione pod znakiem zapytania.

1949–1950 · Wypadek i powrót

Od walki o życie do mistrzostwa U.S. Open

2 lutego 1949 roku Ben i Valerie wracali samochodem z turnieju w Phoenix do domu w Fort Worth. Na drodze w zachodnim Teksasie autobus Greyhound znalazł się na ich pasie ruchu. Tuż przed czołowym zderzeniem Hogan rzucił się w stronę żony, próbując ją osłonić. Ten odruch prawdopodobnie ocalił mu życie. Siła zderzenia spowodowała, że kierownica została wepchnięta w miejsce, w którym jeszcze chwilę wcześniej siedział.

Valerie odniosła stosunkowo niewielkie obrażenia. Hogan doznał licznych złamań, między innymi miednicy i kostki, oraz poważnych urazów nóg. W szpitalu w El Paso pojawiło się kolejne zagrożenie: zakrzepy, które doprowadziły do zatorowości płucnej. W marcu przeszedł poważną operację mającą zapobiec kolejnym zatorom. Wypisano go do domu dopiero na początku kwietnia 1949 roku.

Powrót · nie zaczynał od swingu

Najpierw trzeba było odzyskać możliwość chodzenia

Rehabilitacja była mozolna. Kiedy zdołał już chodzić, zaczął wykonywać okrążenia po salonie. Według relacji przytoczonej przez Los Angeles Times rozpoczynał od 55 okrążeń i każdego kolejnego dnia dodawał pięć. Dla człowieka, który przed wypadkiem przemierzał kilometry po polu golfowym, taki trening oznaczał powrót do najbardziej podstawowych czynności.

Przez wiele miesięcy nie mógł normalnie trenować. Do uderzania piłek wrócił dopiero pod koniec sierpnia 1949 roku, a pierwszą próbną rundę rozegrał w grudniu. Była dla niego tak wyczerpująca, że ponownie zwątpił, czy zdoła wrócić na Tour. Nie porzucił jednak przygotowań.

W styczniu 1950 roku, niespełna rok po wypadku, stanął na tee Los Angeles Open na Riviera Country Club w Kalifornii. Zagrał na tyle dobrze, że po czterech rundach dzielił prowadzenie z Samem Sneadem. Dogrywkę przegrał. Dla samego Hogana oznaczało to jednak znacznie więcej niż drugie miejsce: znów potrafił rywalizować z najlepszymi.

Merion 1950: 36 dołków jednego dnia i najsłynniejszy iron nr 1

W czerwcu Hogan wystąpił w U.S. Open 1950 na Merion Golf Club, na polu East Course w Ardmore pod Filadelfią. Merion to historyczny amerykański klub golfowy, którego wymagające pole stało się areną jednego z najbardziej pamiętnych turniejów w dziejach U.S. Open.

Warto wyjaśnić różnicę względem dzisiejszego golfa: w tamtym czasie U.S. Open rozgrywano przez trzy dni, a w ostatnim dniu zawodnicy pokonywali 36 dołków – dwie pełne rundy po 18. Dopiero od 1965 roku przyjęto znany dziś format czterech rund w cztery dni. Dla Hogana, którego nogi nadal bolały i puchły po wypadku, sobotni maraton był szczególnie ciężką próbą. Grał z nogami zabezpieczonymi bandażami.

Po 71 dołkach Hogan potrzebował PAR na ostatnim, trudnym dołku par 4, aby pozostać w walce o tytuł. Dobrze uderzył driverem, a następnie sięgnął po iron nr 1 – długi kij o bardzo małym lofcie, wymagający niezwykle czystego kontaktu z piłką. Z około 213 jardów posłał ją na green. Fotograf Hy Peskin uchwycił zakończenie swingu: sylwetkę, linię ramion, kij i idealnie zrównoważoną pozycję. To zdjęcie stało się ikoną golfa.

Fot. Hy Peskin · Materiał osadzony z profilu Ben Hogan Foundation (@benhoganfdn) na Instagramie.

Dwa putty zapewniły Hoganowi PAR, ale nie dały jeszcze zwycięstwa. Wynik 287 uderzeń oznaczał remis z Lloydem Mangrumem i George'em Faziem. Następnego dnia rozegrano dodatkowe 18 dołków. Hogan uzyskał 69 uderzeń, Mangrum 73, a Fazio 75. Dopiero wtedy Ben Hogan został mistrzem U.S. Open 1950 – szesnaście miesięcy po zderzeniu, które niemal odebrało mu życie.

Mniej znana historia ironu nr 1

Kij ze słynnego uderzenia skradziono z rzeczy Hogana po zakończeniu regulaminowej części turnieju. Zaginął na ponad 30 lat. Odnaleziono go przypadkiem w zestawie starych kijów, który trafił do kolekcjonera. W 1983 roku Hogan obejrzał iron, rozpoznał własny egzemplarz i przekazał go do muzeum USGA. Dlatego w zwycięskiej dogrywce Hogan nie miał już w torbie ironu nr 1, którym dzień wcześniej wykonał historyczne uderzenie.

1953 · Jeden z największych sezonów w historii

Trzy majory i jeden wyjazd, który przeszedł do legendy

Po powrocie Hogan nie poprzestał na sukcesie w Merion. Wygrał U.S. Open również w 1951 roku, a ten sam sezon przyniósł mu pierwszy triumf w Masters. Jednak to 1953 rok na zawsze stał się symbolem jego dominacji. W sześciu turniejowych startach wygrał pięć razy. Trzy z tych zwycięstw były majorami.

KWIECIEŃ

Masters

Augusta National · drugie Green Jacket

CZERWIEC

U.S. Open

Oakmont · czwarty tytuł w U.S. Open

LIPIEC

The Open

Carnoustie · jedyny start i jedyny Claret Jug

Dlaczego nie zdobył wtedy wszystkich czterech majorów? Nie mógł wystartować jednocześnie w PGA Championship i The Open. W 1953 roku PGA Championship był długim turniejem rozgrywanym w formule match play, a jego końcowe dni kolidowały z obowiązkowymi kwalifikacjami i początkiem The Open w Szkocji. Hogan zdecydował się na wyprawę za Atlantyk. To ważne rozróżnienie: nie przegrał czwartego majora – po prostu w nim nie zagrał.

Carnoustie: obce warunki, mniejsza piłka i wielkie oczekiwania

Wyprawa do Szkocji nie była wtedy zwykłym przelotem na kolejny tydzień turniejowy. Hogan przyjechał wcześniej, żeby przygotować się do zupełnie innego stylu gry. Twarde, pofałdowane fairwaye, wiatr i piłka o nieco mniejszej średnicy niż stosowana w Stanach Zjednoczonych wymagały przestawienia myślenia o trajektorii i dystansie. Do tego każdy uczestnik musiał przejść kwalifikacje, niezależnie od sławy i wcześniejszych tytułów.

Na Carnoustie Hogan stopniowo przyspieszał. Zagrał rundy 73, 71, 70 i 68. Po dwóch rundach tracił dwa uderzenia do liderów. Po trzeciej dzielił prowadzenie z Roberto De Vicenzo. Ostatnia runda, zakończona 68 uderzeniami, była wówczas rekordem pola i dała mu zwycięstwo przewagą czterech uderzeń.

6 dołek Carnoustie · Hogan's Alley

Cztery razy wybrał linię, której inni unikali

Na 6 dołku (par 5) szeroka, bezpieczniejsza część fairwaya znajdowała się po prawej. Hogan zauważył jednak, że wąski fragment po lewej, przy granicy pola i groźnym bunkrze, daje lepszy kąt drugiego uderzenia w stronę greenu. Wybrał tę wymagającą linię podczas wszystkich czterech rund.

Za każdym razem trafił tam, gdzie planował. Do dziś 6 dołek Carnoustie kojarzony jest z nazwą Hogan's Alley. Nie był to popis ryzyka dla samego ryzyka. Hogan dokładnie wiedział, co może zyskać, i ufał precyzji własnego uderzenia.

Wśród kibiców pojawił się nawet Frank Sinatra, który przebywał w okolicy przy okazji występu w Dundee. Popularność amerykańskiego mistrza wykraczała już daleko poza golf. Po triumfie na Carnoustie w Nowym Jorku powitała go parada, a na ulicach zgromadziły się tłumy.

Był to jedyny start Hogana w The Open. Wygrał Claret Jug, wrócił do Stanów Zjednoczonych i już nigdy nie spróbował obronić tego tytułu. Dla brytyjskiej publiczności pozostał mistrzem, który przyjechał tylko raz i wygrał wszystko, co przyjechał wygrać.

Technika · Fundamental Swing Lesson · Five Lessons

Swing Hogana. Dlaczego golfiści wciąż oglądają jego lekcje?

Hogan należał do tych zawodników, których gra z długimi kijami budziła szczególny podziw. Potrafił kontrolować nie tylko kierunek, ale też wysokość, kształt lotu i sposób, w jaki piłka zachowywała się po lądowaniu. Nie miał do dyspozycji launch monitorów, kamer rejestrujących tysiące klatek na sekundę ani pomiarów sił reakcji podłoża. Doskonalił technikę poprzez obserwację lotu piłki, eksperymentowanie i ogromną liczbę świadomie wykonywanych uderzeń.

W swoich słynnych objaśnieniach zwracał uwagę na sekwencję ruchu. Nie chodziło o to, aby rozpocząć downswing agresywnym ruchem rąk. Hogan pokazywał, że przejście do uderzenia zaczyna się od dolnej części ciała – kolan i bioder – a barki oraz ramiona włączają się do tego ruchu w odpowiedniej kolejności.

„If you don't mind, I'll demonstrate”

Archiwalny film Fundamental Swing Lesson najlepiej pokazuje ten sposób nauczania. Hogan spokojnie i z charakterystyczną uprzejmością proponuje demonstrację: „If you don't mind, I'll demonstrate”. Następnie pokazuje ruch, który stał się jedną z najczęściej analizowanych sekwencji w historii nauki golfa. Najważniejsza część jego wyjaśnienia dotyczy właśnie ruchu dolnej części ciała od szczytu backswingu.

ARCHIWALNE WIDEO   Fundamental Swing Lesson – Ben Hogan o rozpoczęciu downswingu i pracy dolnej części ciała.

Wideo osadzone z kanału thegolfreviews na YouTube.

Warto zwrócić uwagę na jego demonstrację bez piłki: ruch bioder i kolan wyprzedza mocniejsze działanie tułowia i rąk. To nie oznacza, że ręce są zbędne ani że u każdego golfisty ma wyglądać to identycznie. Hogan pokazuje zasadę koordynacji ruchu, którą stosował we własnym swingu. Jego technika była również odpowiedzią na konkretne problemy – zwłaszcza dawną tendencję do hooka.

Five Lessons: podręcznik, który stał się klasyką

W 1957 roku ukazała się książka Ben Hogan's Five Lessons: The Modern Fundamentals of Golf, opracowana z dziennikarzem Herbertem Warrenem Windem i zilustrowana przez Anthony'ego Raviellego. Jej siłą nie było obiecywanie błyskawicznej poprawy. Hogan uporządkował swój sposób rozumienia swingu: chwyt, ustawienie, backswing, downswing i połączenie tych elementów w jeden ruch.

Ilustracje pokazywały pozycje ciała i kija z precyzją, jakiej trudno było oczekiwać od większości ówczesnych poradników. Dla tysięcy amatorów była to pierwsza okazja, by przyjrzeć się podstawom gry oczami jednego z najlepszych zawodników świata. Książka pozostała punktem odniesienia dla trenerów, choć współczesna biomechanika pokazuje, że nie istnieje jeden swing idealny dla wszystkich sylwetek i możliwości fizycznych.

Hogan nie pozostawił po sobie techniki, którą trzeba kopiować bez wyjątku. Pozostawił coś cenniejszego: sposób podejścia do doskonalenia uderzenia. Najpierw zrozumieć, skąd bierze się błąd. Dopiero potem szukać ruchu, który pozwala go ograniczyć.

Dziedzictwo · Rywalizacja, sprzęt, historia

Dziewięć majorów to dopiero początek opowieści

Kariera Hogana obejmuje dziewięć majorów: dwa Masters, cztery U.S. Open, dwa PGA Championship i jeden The Open. W oficjalnych statystykach PGA Tour figuruje przy nim 64 zwycięstwa. Należy do grona golfistów, którzy wygrali wszystkie cztery współcześnie uznawane turnieje wielkoszlemowe (Career Grand Slam). Jednocześnie był człowiekiem, który poświęcił dużą część dorosłego życia na dopracowywanie rzeczy pozornie drobnych: ustawienia dłoni, kierunku główki kija czy kolejności pracy mięśni.

1955: zawodnik, który pokonał go kijami jego firmy

W U.S. Open 1955 na Olympic Club w San Francisco Hogan walczył o piąty tytuł w tym turnieju. Przeszkodził mu mało znany zawodnik z Iowa, Jack Fleck. Dogonił mistrza w ostatniej rundzie, a w osiemnastodołkowej dogrywce wygrał trzema uderzeniami.

Najciekawsze było to, czym Fleck grał. Podziwiał Hogana i przed turniejem napisał do jego nowej firmy produkującej kije, prosząc o zestaw ironów. Wbrew sceptycyzmowi innych zawodowców otrzymał odpowiedź i kije przygotowane według swoich wymagań. To właśnie ironami marki Ben Hogan odebrał swojemu idolowi szansę na historyczny piąty tytuł U.S. Open. Po porażce Hogan pogratulował mu zwycięstwa.

Droga Hogana w najważniejszych datach

1922 – śmierć ojca, konieczność pomagania rodzinie.

1924 – praca caddiego w Glen Garden.

1938 – kryzys finansowy i przełomowy wynik w Oakland.

1946–1948 – pierwsze trzy tytuły wielkoszlemowe.

1949 – wypadek, operacja i długa rehabilitacja.

1950 – U.S. Open na Merion i słynny iron nr 1.

1953 – Masters, U.S. Open i The Open w jednym roku.

1957 – publikacja Five Lessons.

1997 – śmierć Hogana w Fort Worth w wieku 84 lat.

Hogan nie miał łatwego charakteru. Był skupiony, oszczędny w słowach, często niedostępny. Ale ci, którzy oglądali go przy pracy, zapamiętywali przede wszystkim jakość uderzeń. Angielski dziennikarz golfowy Bernard Darwin, obserwujący go w Carnoustie w 1953 roku, wyraził radość, że dożył chwili, w której mógł zobaczyć Hogana w grze.

Co pozostaje po mistrzu

Nie chodziło o to, by nigdy nie popełnić błędu

W słynnym filmie Hogan pokazuje pracę dolnej części ciała tak, jakby wyjaśniał coś prostego i oczywistego. Za tą pozorną prostotą kryją się jednak dziesięciolecia prób, porażek, obserwacji i pracy. Oglądamy człowieka, który nie otrzymał gotowej recepty na perfekcyjny swing. Musiał ją dla siebie wypracować.

Dlatego jego historia tak dobrze współgra ze słowami o golfie jako grze chybionych uderzeń. Wielkość Hogana nie polegała na braku pomyłek, lecz na konsekwencji, z jaką uczył się nad nimi panować.

Źródła

Texas State Historical Association – życie, rodzina i początki kariery Hogana

Ben Hogan Museum – historia mistrza

Los Angeles Times – rehabilitacja i powrót do rywalizacji

USGA – U.S. Open 1950 na Merion i historia ironu nr 1

USGA – trzy majory w 1953 roku i konflikt terminów turniejów

The Open – Carnoustie 1953, Hogan's Alley i Frank Sinatra

USGA – Jack Fleck i U.S. Open 1955

PGA Tour – oficjalne osiągnięcia Bena Hogana

Categories: GOLF
Marcin Doleżych

Od lat interesuję się wpływem witamin, minerałów, ziół i naturalnych substancji na codzienne funkcjonowanie organizmu. Łączę pasję do zdrowej suplementacji z aktywnym stylem życia – pasjonuję się golfem, koszykówką, uwielbiam tenis stołowy. Chętnie spędzam czas na świeżym powietrzu. Czytam badania, analizuję składy, testuję wybrane produkty na sobie, ale przede wszystkim rozmawiam z ludźmi i słucham ich doświadczeń. Właśnie z tej ciekawości, praktyki i rozmów z klientami powstają artykuły, które tutaj znajdziesz.

Leave a comment