Oglądasz PGA Tour, żeby grać lepiej? LPGA może nauczyć cię więcej
Najlepsi zawodnicy PGA Tour imponują długością uderzeń, szybkością swingu i umiejętnością atakowania dołków w sposób nieosiągalny dla większości amatorów. Golf Monthly zwraca jednak uwagę, że golfista szukający wzoru dla własnej gry może nauczyć się więcej, obserwując zawodniczki LPGA Tour. Ich dystanse, dobór kijów i sposób zarządzania polem są znacznie bliższe realiom typowej rundy klubowej.
Dlaczego zawodniczki LPGA są bliżej przeciętnego amatora?
Punktem wyjścia artykułu Golf Monthly jest prędkość główki drivera. Według przywołanych przez autora danych typowy brytyjski golfista-amator osiąga około 90–95 mil na godzinę. Średnia zawodniczek LPGA Tour wynosi około 94–96 mil na godzinę, podczas gdy na PGA Tour zbliża się do 117 mil na godzinę.
Podobne proporcje pokazują dane TrackMan. Średnia prędkość drivera wynosi tam 96 mil na godzinę dla LPGA Tour i 115 mil na godzinę dla PGA Tour. Różnica między obiema seriami to około 19 mil na godzinę, podczas gdy wielu amatorów znajduje się bardzo blisko przedziału osiąganego przez zawodniczki.
Nie oznacza to oczywiście, że przeciętny golfista uderza tak dobrze jak zawodniczka LPGA. Profesjonalistki znacznie częściej trafiają środek lica, lepiej kontrolują punkt kontaktu z podłożem, kierunek, wysokość lotu i spin. Podobieństwo prędkości oznacza jednak, że sposób budowania przez nie wyniku jest dla amatora bardziej realistyczny do obserwowania i częściowego przeniesienia do własnej gry.
Nie kopiuj strategii zbudowanej na dystansie, którego nie masz
Zawodnik PGA Tour może po uderzeniu driverem pozostawić sobie krótki wedge do greenu na dołku, na którym amator nadal będzie potrzebował wooda, hybrydy albo długiego irona. Ta różnica zmienia nie tylko wybór kija, ale całą strategię rozgrywania dołka.
Profesjonalista uderzający bardzo daleko może ominąć bunkier, przelecieć nad przeszkodą lub skrócić zakręt doglega. Jeżeli amator spróbuje skopiować ten sam kierunek bez odpowiedniego carry, jego piłka może skończyć w miejscu, które dla zawodnika PGA Tour praktycznie nie istnieje.
Dlatego nie każde uderzenie oglądane w telewizji powinno być traktowane jako instrukcja. Strategia jest dobra tylko wtedy, gdy uwzględnia rzeczywistą długość, typowy rozrzut i jakość kontaktu konkretnego gracza.
Obserwując LPGA, znacznie częściej można zobaczyć sytuacje przypominające te znane z gry amatorskiej: drugie uderzenie woodem na dołku PAR 5, hybrydę użytą przy ataku na green albo średni iron zamiast krótkiego wedge’a. Różnica polega na tym, że zawodniczki wykonują te uderzenia z wyjątkową precyzją i według dokładnego planu.
LPGA pokazuje grę pełnym zestawem kijów
Golf Monthly zwraca uwagę, że kobiecy golf pozwala częściej obserwować wykorzystanie niemal całej zawartości torby. Fairway woody, hybrydy i średnie irony nie są tylko awaryjnym rozwiązaniem, ale ważną częścią strategii.
Dla amatora może to być bardziej wartościowe niż kolejna kompilacja uderzeń driverem na ponad 300 jardów. Większość golfistów klubowych znacznie częściej potrzebuje odpowiedzi na pytanie, jak trafić green z większej odległości, niż jak wykonać niskiego wedge’a ze 100 metrów po idealnym drive.
Warto zwrócić uwagę, że kobeice swingi woodami i hybrydami pozostają płynne, rytmiczne i kontrolowane. Celem nie jest uzyskanie maksymalnej możliwej prędkości za wszelką cenę, ale powtarzalny kontakt i lot piłki odpowiedni do sytuacji. To szczególnie ważna lekcja dla golfistów, którzy przy dłuższym uderzeniu automatycznie zaczynają wykonywać szybszy, bardziej agresywny swing. Im dłuższy kij, tym większe znaczenie ma dobre tempo i zachowanie równowagi.
Najcenniejsza lekcja: gdzie zagrać kolejną piłkę?
Oglądając turniej, łatwo skupić się wyłącznie na tym, dokąd poleciała piłka. Tymczasem bardziej wartościowe pytanie brzmi: dlaczego zawodniczka wybrała właśnie ten cel? Profesjonalistka nie zawsze celuje w środek fairwaya ani bezpośrednio we flagę. Może wybrać stronę, z której następne uderzenie będzie łatwiejsze, ominąć krótką stronę greenu albo pozostawić sobie pełny dystans do ulubionego wedge’a.
Zarządzanie polem nie polega na grze zachowawczej przy każdym uderzeniu. Polega na podejmowaniu ryzyka wtedy, gdy możliwa nagroda jest większa niż konsekwencje błędu. Zawodniczki LPGA bardzo dobrze pokazują, że dobry wynik nie musi powstawać z serii spektakularnych zagrań. Często jest efektem wielu poprawnych decyzji, po których piłka pozostaje w miejscu dającym możliwość wykonania kolejnego poprawnego uderzenia.
Środek greenu nie jest oznaką braku ambicji
Jednym z najczęstszych błędów amatorów jest celowanie bezpośrednio we flagę niezależnie od jej położenia. Flaga ustawiona kilka metrów od bunkra, wody albo granicy greenu może wyglądać zachęcająco, ale nawet niewielki błąd prowadzi wtedy do trudnego kolejnego uderzenia.
Profesjonalistki znają swoje typowe rozproszenie. Wiedzą, że idealne uderzenie nie jest jedynym możliwym rezultatem. Wybór celu uwzględnia także piłki, które polecą kilka metrów w lewo, w prawo, za krótko lub za daleko.
Dla amatora oznacza to prostą zasadę: cel powinien być wybierany nie tylko dla najlepszego swingu, ale również dla zwykłego, przeciętnego uderzenia. Środek greenu może pozostawić dłuższy putt, ale często eliminuje bunkier, wodę i trudny chip z krótkiej strony.
Wynik rzadko niszczy jeden putt z dziesięciu metrów. Znacznie częściej robi to próba ratowania dołka po niepotrzebnym ataku na trudną flagę.
Tempo zamiast maksymalnej siły
Swing zawodniczki LPGA może wyglądać spokojniej niż ruch gracza PGA Tour, ale nie oznacza to braku prędkości. Wynika ona przede wszystkim z płynnej sekwencji ruchu, dobrej rotacji i czystego kontaktu z piłką, a nie z gwałtownego przyspieszania rękami.
Amator oglądający Rory’ego McIlroya lub jednego z najdłużej uderzających zawodników może odnieść wrażenie, że sam powinien wykonywać swing bardziej agresywnie. Problem polega na tym, że bez odpowiedniej techniki dodatkowy wysiłek często zwiększa przede wszystkim rozrzut.
LPGA pokazuje bardziej osiągalny wzorzec: pełny ruch, stabilne zakończenie, powtarzalny rytm i kontakt, po którym piłka uzyskuje potrzebną wysokość. Dla większości amatorów poprawa jakości trafienia da więcej niż kolejna próba zwiększenia prędkości o kilka mil na godzinę.
Sprzęt powinien pomagać, a nie wyglądać jak torba zawodowca
Kolejnym argumentem Golf Monthly jest konfiguracja sprzętu. Zawodnicy PGA Tour mogą korzystać z niskospinowych główek, bardzo sztywnych shaftów i długich ironów, ponieważ generują odpowiednią prędkość i jakość kontaktu.
Skopiowanie takiego zestawu przez amatora nie sprawi, że jego swing zacznie działać jak u profesjonalisty. Może natomiast obniżyć lot piłki, zmniejszyć carry i sprawić, że błędy poza środkiem lica będą jeszcze bardziej kosztowne.
W torbach zawodniczek LPGA częściej można zobaczyć większą liczbę fairway woodów i hybryd. Nie wynika to z braku umiejętności, lecz z rozsądnego dopasowania sprzętu do prędkości i wymaganych odległości.
Amator powinien zadać sobie podobne pytanie: który kij daje najlepszą szansę na odpowiednią wysokość, carry i powtarzalność? Odpowiedzią nie zawsze będzie długi iron tylko dlatego, że taki kij znajduje się w standardowym zestawie.
Czy naprawdę trzeba przestać oglądać PGA Tour?
Tytuł Golf Monthly jest celowo prowokacyjny. Nie chodzi o rezygnację z oglądania PGA Tour. Najlepsi zawodnicy świata pokazują poziom kontroli piłki, kreatywności i odporności psychicznej, który pozostaje wyjątkowy.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy widz traktuje ich sposób gry jako bezpośredni wzorzec dla własnej rundy. Strategia zawodnika osiągającego driverem prędkość ponad 115 mil na godzinę jest budowana dla zupełnie innych możliwości fizycznych i dystansów.
PGA Tour może inspirować. LPGA Tour częściej może jednak dostarczać rozwiązań, które da się rzeczywiście wykorzystać: płynnego tempa, rozsądnego celu, gry pełnym zestawem kijów i pozostawiania piłki w miejscu ułatwiającym kolejne uderzenie.
Najlepszym wnioskiem nie jest więc: „przestań oglądać PGA Tour”, ale: „nie kopiuj strategii zawodników, którzy uderzają driverem o około 20 mil na godzinę szybciej od ciebie”.
Od lat interesuję się wpływem witamin, minerałów, ziół i naturalnych substancji na codzienne funkcjonowanie organizmu. Łączę pasję do zdrowej suplementacji z aktywnym stylem życia – pasjonuję się golfem, koszykówką, uwielbiam tenis stołowy. Chętnie spędzam czas na świeżym powietrzu. Czytam badania, analizuję składy, testuję wybrane produkty na sobie, ale przede wszystkim rozmawiam z ludźmi i słucham ich doświadczeń. Właśnie z tej ciekawości, praktyki i rozmów z klientami powstają artykuły, które tutaj znajdziesz.